
Do ginekologa w USA przychodzi dziewczyna. Jak to zwykle bywa, ginekolog prosi ją, żeby się rozebrała. Dziewczyna rozbiera się, a na jej klatce piersiowej widnieje duża litera "Y". Zaciekawiony doktor pyta:
- Skąd Ci się wzięła ta litera na ciele?
- Aaa, mam chłopaka w Yale, który jest bardzo dumny ze swojej uczelni i cały czas nosi koszulkę z logo uniwersytetu, nawet wtedy gdy się kochamy. No, wie Pan, farba się odbiła. Po pewnym czasie dziewczyna znów przychodzi do lekarza, rozbiera sie, a na jej ciele, widnieje duża litera "H".
- Co ta litera oznacza tym razem? - pyta doktor.
- Tego z Yale rzuciłam. Teraz mam chłopaka na Harwardzie. Też jest tak dumny ze swojej uczelni, że cały czas nosi koszulkę z logo uczelni, no i znowu mi się farba odbiła. Podczas trzeciej wizyty dziewczyna przychodzi, tym razem z dużą litera "W".
- Co, teraz pewnie masz chłopaka w Wiskonsin? - pyta doktor
- Nie, koleżanka z Minnesoty wpadła do mnie na weekend.
- Skąd Ci się wzięła ta litera na ciele?
- Aaa, mam chłopaka w Yale, który jest bardzo dumny ze swojej uczelni i cały czas nosi koszulkę z logo uniwersytetu, nawet wtedy gdy się kochamy. No, wie Pan, farba się odbiła. Po pewnym czasie dziewczyna znów przychodzi do lekarza, rozbiera sie, a na jej ciele, widnieje duża litera "H".
- Co ta litera oznacza tym razem? - pyta doktor.
- Tego z Yale rzuciłam. Teraz mam chłopaka na Harwardzie. Też jest tak dumny ze swojej uczelni, że cały czas nosi koszulkę z logo uczelni, no i znowu mi się farba odbiła. Podczas trzeciej wizyty dziewczyna przychodzi, tym razem z dużą litera "W".
- Co, teraz pewnie masz chłopaka w Wiskonsin? - pyta doktor
- Nie, koleżanka z Minnesoty wpadła do mnie na weekend.















