
Rozerwijsie.com
»
Dowcipy » O kelnerach i restauracjach
Musisz być zalogowany
Edek i Józek siedzą w szynku i pija piwo. Po trzecim kuflu Edkowi skończyły się pieniądze.
- Siedź, siedź - mówi mu Józek - ja stawiam.
- Karlik, a skąd ty masz tyle forsy? - pyta Edek - Zarabiasz tyle co i ja, babie oddajesz tyle co i ja, a ciągle masz.
- A bo widzisz: co poniedziałek idę sobie pod ten dziurawy płot za szynkiem. Staje za płotem i jak górnicy przychodzą lać, to wysuwam przez dziurę rękę, łapię jednego za małego, przez druga szparę wystawiam nóż i wołam 'Stówa albo ciulik!'. I tak sobie dorabiam.
- Gadasz, że w poniedziałki?
- No...
- To ja będę we wtorki!
Spotykaj się za jakiś czas.
- Dzisiaj ja stawiam! - powiada Edek.
- O, zrobiłeś jak ci gadałem?
- Tak.
- No i ile zarobiłeś za jeden dzień?
- Osiem stów i trzy małe.
- Siedź, siedź - mówi mu Józek - ja stawiam.
- Karlik, a skąd ty masz tyle forsy? - pyta Edek - Zarabiasz tyle co i ja, babie oddajesz tyle co i ja, a ciągle masz.
- A bo widzisz: co poniedziałek idę sobie pod ten dziurawy płot za szynkiem. Staje za płotem i jak górnicy przychodzą lać, to wysuwam przez dziurę rękę, łapię jednego za małego, przez druga szparę wystawiam nóż i wołam 'Stówa albo ciulik!'. I tak sobie dorabiam.
- Gadasz, że w poniedziałki?
- No...
- To ja będę we wtorki!
Spotykaj się za jakiś czas.
- Dzisiaj ja stawiam! - powiada Edek.
- O, zrobiłeś jak ci gadałem?
- Tak.
- No i ile zarobiłeś za jeden dzień?
- Osiem stów i trzy małe.














