
Ocena została dodana
Poszedł koleś w góry zapolować na niedźwiedzia.Nabrał w chuj karabinów, strzelb itp. i idzie.Spotkał go baca i gdy usłyszał od gościa,co ten ma zamiar zrobić, zaczął się śmiać i mówi:
-Panocku, po kiego wam ten cały złom?Znam genialny sposób na niedźwiedzia.Chodź pan ze mną.
Poszli razem do bacówki,skąd baca zabrał starą strzelbę i psa Fafika na łańcuchu.Poszli w las i stanęli pod drzewem.
-Patrz pan-mówi baca-tam na gałęzi śpi niedźwiedź.Ja tam wchodzę,zrzucam go na glebę,a Fafik wyrucha go na śmierć.Jak powiedział,tak zrobił,zrzucił niedźwiedzia, Fafik go zaruchał,miś padł.
-Kapitalny sposób-mówi koleś-ale zastanawiam się tylko,po co ta strzelba?
-To na wypadek,gdybym ja spadł-odpowiada baca.
-Panocku, po kiego wam ten cały złom?Znam genialny sposób na niedźwiedzia.Chodź pan ze mną.
Poszli razem do bacówki,skąd baca zabrał starą strzelbę i psa Fafika na łańcuchu.Poszli w las i stanęli pod drzewem.
-Patrz pan-mówi baca-tam na gałęzi śpi niedźwiedź.Ja tam wchodzę,zrzucam go na glebę,a Fafik wyrucha go na śmierć.Jak powiedział,tak zrobił,zrzucił niedźwiedzia, Fafik go zaruchał,miś padł.
-Kapitalny sposób-mówi koleś-ale zastanawiam się tylko,po co ta strzelba?
-To na wypadek,gdybym ja spadł-odpowiada baca.














